Petržalka

Jedną z najbardziej fascynujących części Bratysławy jest Petržalka – południowa dzielnica miasta wrzucona między Dunaj a granicę z Austrią i Węgrami. Nie tylko położenie geograficzne, ale też jej charakter odróżnia ją od pozostałych dzielnic miasta. Petržalka powstała w latach 70. i 80. zeszłego wieku, a więc jest jedną z najmłodszych w bratysławskiej rodzinie. To co ją wyróżnia to architektura – właściwie w 100% złożona jest z wielkich płyt. Dzielnica liczy ok. 115 tys. mieszkańców i pretenduje do miana największej w całej Europie (tallińska Lasnamäe również liczy ok. 115 tys. mieszkańców). Jeszcze do lat 90. Petržalka cieszyła się sławą jednej z najbardziej niebezpiecznych w mieście, ale obecnie życie tu płynie wolniej niż woda w Dunaju.

Jak Petržalka wygląda dziś? Cóż… tak samo. No, może pokolorowano połowę bloków, kilka kolejnych dostawiono, co moim skromnym zdaniem wcale nie przydaje jej wdzięku. To co zaskakuje to właśnie to ogromne morze szarego betonu, w którym nie tafla wody, a tysiące okien połyskuje i migocze. Powoli powstają tutaj typowo miejskie przybytki – kawiarenki sklepy, kawiarenki i bary (słowackie „Hernie”) na parterach zupełnie jak w starszych dzielnicach, a czasem wręcz jak w zakurzonym Rzymie.

Infrastruktura jak przystało na szybko budowaną dzielnicę jest słabej jakości, asfalt na osiedlowych drogach wygląda często jakby przypadkowo wylał się z kontenerów słowackich drogowców. O metrze, które planowano w czasach kiedy dzielnica wyrastała ponad poziom gruntu równie szybko zapomniano i pozostało zaledwie kilka zamkniętych wiat sygnalizujących wejście do przejść podziemnych. Cóż będę się rozpisywał – popatrzcie.

 

Petržalka widziana z Góry Zamkowej

Petrzalka widziana z Góry Zamkowej

 

Bloki aż po horyzont

Bloki aż po horyzont

 

Wieczorami w Petržalka można doszukać się czegoś z Manhattanu

Wieczorami w Petržalka można doszukać się czegoś z Manhattanu