Dwa lata później

Dwa lata to sporo czasu, więc tak złożony organizm jak miasto – w tym przypadku Tartu – i jego sławny duch – w tym przypadku Duch Tartu – mogą się bardzo zmienić.

10 zmian, które zaszły w Tartu i moim pobycie w tymże mieście:
– ceny są 15 razy niższe 😉
– jest zdecydowanie więcej śniegu,
– z centrum zniknęły siedziby banków i zastąpiły je kasyna,
– na rynku zamiast byka jest ustawione lodowe euro,
– Zavood jest czystszy i przez to mniej popularny,
– Maailm nazywa się

Heade mõtete linn

Rok temu rozpoczął się niezwykle piękny rozdział – jednym z wieczornych autobusów linii Tallinn-Tartu przyjechałem do tego ostatniego, aby rozpocząć Erasmusa. Pomimo wcześniej spędzonych kilku tygodni w stolicy Estonii, nie spodziewałem się, że kilka następnych miesięcy będzie tak pięknych i pozostawi tak wspaniałe wspomnienia w mojej pamięci.

Po przyjeździe do Tartu, wszystko było tak wspaniale nowe, niepoznane, niedotknięte, niewidziane…

Przez ostatnie kilka dni czuję to silne uczucie, że właśnie teraz powinienem być w Tartu. Tak silne, że chyba gdybym wyszedł zaraz z

Thanks for the memories

Tony, tony wspomnień. To już prawie dwa tygodnie odkąd jestem powrotem w Polsce, a także najwyższy czas żeby napisać coś o ostatnich miesiącach w Estonii, o samej Estonii, o Erasmusie, o pożegnaniach i o powrocie.

Zacznę od końca, tak będzie łatwiej. Już prawie dwa tygodnie jestem w Polsce i muszę powiedzieć, że z jednej strony dosyć szybko schodzę na ziemię, wracam do rzeczywistości, z drugiej bronię się przed tym. Jak wracam i jak się bronię? Wrócić musiałem szybko, bo eseje, bo

Erasmus – podsumowanie

Zbliża się koniec pierwszego semestru na Erasmusie, więc czas na podsumowanie. Czego uczy Erasmus? Erasmus to przede wszystkim ludzie. Dziesiątki, setki studentów z krajów Unii Europejskiej, ale też studenci międzynarodowi ze wschodniej Europy, Azji, Ameryki. Studiując na Erasmusie oprócz tego, co zapewnia uniwersytet, uczymy się otwartości na inne narodowości, kultury, inność itd. I tak oto codziennie „tracę” czas na siestę po posiłku. Erasmus to przełamywanie stereotypów, a tu bezpośredni kontakt jest na wagę złota. Studia za granicą to także poznawanie

A w Tartu…

Nie tylko w Krakowie na Brackiej, ale i w Tartu pada deszcz. Spośród pięciu dni spędzonych w tym mieście, tylko dziś była słoneczna pogoda. Pozostałe cztery – mniejszy lub większy deszcz.

Od czterech dni jestem w Tartu, spędzę tu najbliższy rok, zweryfikuję wszystkie legendy oraz opinie na temat miasta – czy studenckie i pełne energii (lub jak mówi motto miasta – pozytywnych myśli), czy też małe i nudne.

W poniedziałek rozpoczynam rok akademicki – wcześnie, w Polsce jeszcze wakacje… Ale to dobrze