Bańska Bystrzyca i Nitra

Kolejny odcinek z cyklu odkrywanie Słowacji. Tym razem wybrałem się na jednodniową wycieczkę do dwóch miast wojewódzkich – do Bańskiej Bystrzycy i do Nitry.

Jak na moje weekendowe wycieczki przystało, noc poprzedzająca była właściwie bezsenna. Kilka piw na mieście, autobus o 4 z groszami i o 8.20 początek podziwiania słowackich grodów.

Bańska Bystrzyca ma na Słowacji sławę miasta bardzo pięknego, więc odwiedziłem tę miejscowość, aby te opinię zweryfikować. Mogę potwierdzić miasto jest bardzo ładne, ale tylko w samym centrum, gdzie wzdłuż kilku ulic i wokół dwóch placów stoją historyczne zabudowania. Warto tutaj wspomnieć o kościołach, bo to one tworzą panoramę miasta – barbakan, kościoły i kamienice.

 

Kamienice, kościoły – Bańska Bystrzyca

 

Oprócz wielowiekowej zabudowy centrum uwagę zwracają również obiekty nieco młodsze, a często równie zaskakujące swoimi kształtami. Chyba najciekawszym jest muzeum-pomnik poświęcone Słowackiemu Powstaniu Narodowemu. Wygląda on na dwie połowy – może serca, może jeszcze czegoś innego, pomiędzy którymi stoi pomnik. Kilka postaci u stóp, których leżą skrępowane ciała. Na moje, jest to jeden z tych monumentów, które same proszą o jakąś interpretację, bo same nie potrafią się odnaleźć w świecie znaczeń. A o samym powstaniu też będzie słów kilka za jakiś czas.

 

Muzeum SNP

 

Dodam tylko, że fascynujące są bańskobystrzyckie melodie. Grają jakoś tak ok. 9, później 12 i pewnie później co trzy godziny.

 

Nitra z kolei to miasteczko jeszcze mniejsze. Tutaj największą atrakcją jest wzgórze zamkowe, na szczycie którego znajduje się kościół. Po zamku nie zostało wiele, chyba, że kazamaty i kilka murów to właśnie ten zamek. Zresztą podejrzewam, że wielu już się pomyliło i stojąc u wrót pytało „to gdzie ten zamek”, prawda? Niemniej okolica wzgórza zamkowego w jakiś sposób przypominała mi historyczną dzielnicę Budapesztu położoną właśnie w pobliżu zamku.

Poza wzgórzem Nitra to kilka ulic, które podejrzewam datowane są na XIX i XX wiek. Jest to dosyć skromne miasteczko, chociaż to też ma swój urok.

 

Wzgórze zamkowe w Nitrze

 

Z miejsc, które koniecznie chcę zobaczyć została mi właściwie tylko wschodnia Słowacja z Koszycami, Preszowem i Bardziejowem. Wybiorę się tam również na dzień w przyszły weekend. Chciałem pojeździć tam rowerem, ale niestety, sierpień okazał się miesiącem biznesu, więc muszę oszczędzać czas na kolekcjonowanie złotówek. Może jesienią powtórzę wyprawę. Zobaczymy.