Słowackie ślady w polskiej piosence

W sumie to tej Słowacji mało jest w polskiej (pop)kulturze (pomijam Andrzeja Stasiuka) i trochę szperałem między słowami polskich piosenek, „bo może jednak”.

Jakie wnioski? Okazuje się, że Słowacja jest wspomniana w polskich hiphopach, gdzie ziomki śpiewają np. „Umysł odłączył się od ciała jak Słowacja od Czechów” (PWRD, „Nie igraj”) i „W google translatorze zły chłopiec po polsku to bad boy / Po słowacku i po czesku też, kogoś jebło” (Donatan, „Słowianin”) oraz w piosence o papieżu „Aż wreszcie za milion podali pytanie / Skąd papież Jan Paweł pochodzi / Słowacja czy Węgry czy Czechy baranie / Nikt nie zgadł że z Polski – nie szkodzi” (Bartek Kalinowski, „Doorman”).

W bardziej poważnym historycznym tekście Andrzeja Garczarka występuje Bratysława – „Przebacz mi smutna Bratysławo” („Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał”) w kontekście interwencji Sowietów w Czechosłowacji, która stłumiła Praską wiosnę (1968 rok). Niestety i wojska PRL musiały uczestniczyć w tej operacji (o czym i Czesi, i Słowacy pamiętają do dziś). Dodam tylko, że moim skromnym zdaniem Praska wiosna to jeden z ciekawszych epizodów w całej historii komunizmu w Europie Środkowej – warto zgłębić ten temat.

Wracając do muzyki. Są dwie ciekawe piosenki o tych polsko-słowackich koneksjach. Tych najbliższych, bo przygranicznych i miłosnych. Jedna mówi „A ja mam dziewczynę / Po słowackiej stronie” (Tadeusz Woźniak, „Hej Hanno”), a druga „Mom Janicka, mom Janicka / Hań w słowackim mieście.” (Andrzej Brandstater, „Zalubić Słowaka”). Prawie to samo, co?

 

Tadeusz Woźniak – Hej Hanno

 

Andrzej Brandstatter z Przyjaciółmi – Zalubić Słowaka